Dlaczego pacjenci nigdy się nie dowiedzą jakie leki im podawano w szpitalu?

Tym zagadnieniem zajmowałem się wiele lat. Żeby zrozumieć, jak skandalicznie podaje się w polskich szpitalach leki, trzeba poznać procesy logistyczne zachodzące w tych podmiotach. Leki są dostarczane do apteki szpitalnej razem z dokumentami dostawy. Dokumenty są wprowadzane do systemu informatycznego (czynność wirtualna), a leki odkładane na półki (czynność realna). Pierwszy, dość częsty problem, jaki się pojawia, to brak zgodności leków (seria leku na pudełkach) z dokumentami dostawy (seria leku w dokumentach). Hurtownie nierzadko mylą się i wysyłają np. inne numery serii widoczne na opakowaniach a inne w dokumentach dostawy. Dokumenty dostawy są następnie importowane wprost do systemów informatycznych szpitala, zwanego HIS. Jeśli więc szpitale nie zweryfikują dokładnie dokumentów dostawy z opakowaniami, jakie zostały dostarczone, i nie dokonają stosownych korekt, to następuje problem zwany dalej „Pierwszym problemem”. W tym miejscu zapewniam, że dzieje się tak dość często.

Czytaj więcej

Dlaczego dokumentacja medyczna jest tak ważna?

Jednym z ważniejszych praw pacjenta jest dostęp do dokumentacji z procesu leczenia. Nie trzeba nikomu chyba tłumaczyć, jak ważna jest taka dokumentacja. Na jej podstawie wydawane są kolejne po sobie następujące zalecenia w procesie leczenia. Pacjenci, korzystając ze swoich praw, występują o dokumenty medyczne również w sprawach do celów sądowych, ale tu pojawia się pewna dość istotna kwestia. Jak pacjent rozumie zakres swoich uprawnień w dostępie do takich dokumentów? Z mojej praktyki wynika, że pacjenci zwracają się o dostęp do dokumentacji stanowiącej zakończenie procesu leczenia. Najczęściej otrzymują więc epikryzę, ewentualnie jakieś badania laboratoryjne – i to wszystko. Tymczasem podkreślenia wymaga fakt, że wykonanie każdej czynności medycznej (każde zlecenie podania leku, każde zlecenie badań, każdy wywiad, każde podanie leku itd.) wymaga zaraz po zakończeniu czynności sporządzenia dokumentu medycznego i ten dokument może i powinien być udostępniony pacjentowi na jego żądanie.

Czytaj więcej

Rodzaje błędów, które mogą przesądzić o życiu lub zdrowiu.

Potocznie przyjmuje się i uważa, że, jeśli nastąpiła jakaś tragedia, to winny jest lekarz. Owszem, bywa i tak, tym się jednak zajmę w dalszych częściach bloga, tu jednak stwierdzę, że błąd lekarza to jedna z wielu możliwości. Lekarze (jak również pozostały personel medyczny) często sami są osobami poszkodowanymi. Każdy słyszał o nagłaśnianych w prasie przypadkach zgonów lekarzy podczas dyżurowania. Pielęgniarki pracujące po 12 godzin na dyżurze to norma w szpitalach. Jednak ta liczba godzin przekracza często (jeśli się w pracy nie śpi) możliwości fizycznej wydolności organizmu człowieka. Jak widać, personel również bywa poszkodowany. Pielęgniarki przepracowane lub przemęczeni lekarze nie będą właściwie wykonywać swoich obowiązków. Powyższe pokazuje, że istnieją różne przyczyny występowania błędów. W powyżej opisanych przykładach dochodzi do zaniedbań organizacyjnych, skutkujących pojawieniem się błędu w innych miejscach procesu leczenia. O błędach organizacyjnych piszę w pkt. 6 poniżej.

Czytaj więcej

Dlaczego trudno jest prowadzić sprawę bez wyspecjalizowanej kancelarii?

Odpowiedzi na to pytanie jest co najmniej kilka. Po pierwsze, występowanie we własnej sprawie jest trudne z uwagi na brak obiektywizmu w ocenie własnej sytuacji, spowodowany silnymi emocjami. Natomiast dochodzenie do prawdy po czasie, kiedy emocje się wyciszą, bywa natomiast bardzo utrudnione ze względu na konsekwencje upływu czasu. Żadna z tych sytuacji dla procesu dochodzenia roszczeń nie jest dobra.

Powierzenie prowadzenia sprawy wyspecjalizowanej kancelarii pozwala na rozpoczęcie postępowania zaraz po ujawnieniu się skutków błędów w leczeniu, bez czekania na chwilę, kiedy poszkodowany potrafi obiektywnie ocenić sytuację ale jest za późno na zebranie odpowiednich dowodów.

Z uwag powyższych wynika, że skoro postępowanie winno być rozpoczęte w miarę szybko po zdarzeniu, to powinni je prowadzić zawodowi pełnomocnicy.

Czytaj więcej

Dlaczego zająłem się zagadnieniami związanymi z pograniczem prawa i medycyny?

W 1993r. mojego półtorarocznego syna przepojono spirytusem salicylowym. Zamiast glukozy pielęgniarka użyła spirytusu do odkażania powierzchni. Całe szczęście droga podania była doustna. Syn przebywał w szpitalu 2 tygodnie, a pierwsze 2 dni to była walka o jego życie. Po kilku latach skończyłem studia i aplikację radcowską, i zająłem się świadczeniem pomocy prawnej, między innymi osobom, których dotknęły podobne sytuacje.

Wejście Polski do Unii spowodowało wprowadzenie do systemu prawnego szeregu nowych standardów na korzyść pacjentów, gwarantujących ich bezpieczeństwo. Praktycznie więc od 1 maja 2004 takie sytuacje jak moja z roku 1993 nie powinny mieć już miejsca. Jednakże często, gdy w porządku prawnym pojawiały się regulacje na korzyść pacjenta, to jednocześnie okazywały się być skrajnie odmiennie  interpretowane przez personel medyczny i zarządzających szpitalami. To powoduje, że systemowo ciągle szpitale tkwią w latach 90-tych, pomimo zmian przepisów i wymagań. Dlatego prawnicy mają wciąż dużo zajęć z wymuszeniem egzekwowania przez szpitale obowiązków wynikających z przepisów prawa.

Czytaj więcej